Freeda17’s Weblog

inspiracje, Wrocław, kultura, film, teatr, cyrk, Afryka, NGO

  • Archiwa

  • Tagi

Reportaż

Porno dla ubogich
Marcin Kołodziejczyk

Pewnego dnia Midori, afroamerykańska artystka porno na tournée po Polsce, źle się poczuła. Jack Hollywood, polski reżyser filmów porno, zabrał ją do szpitala kolejowego na ul. Brzeską w Warszawie. Następnie przeszli się spacerkiem na Dworzec Wschodni. Murzynka z pierwszej jakości silikonem w biuście i tyłku wnosiła w przygnębiającą dzielnicę miasta odświętny nastrój. Alkoholicy nie gwizdali, dresiarze nie bili, bezdomni otworzyli usta. Oto Jack Hollywood, ich koleżka z noclegowni, powracał na dworzec w wielkim stylu. Pod pachę z dzidzią, która się tylko przyśnić może.

Jack uchwycił magnetyzm Midori w dwóch filmach porno, które wyreżyserował. Akcja jednego z nich rozgrywa się na polskim weselu w zajeździe w Łowiczu. Pannę młodą podziwiamy ubraną w strój łowicki, ale bardzo krótko. Film składa się z rozmów przy stole i wyczerpującej pracy aktorów na stole oraz w pokoiku na piętrze. Wszyscy są bardzo bezpośredni, lecz tylko Murzynka wie, jak się ustawić względem kamery, aby zbliżenia wypadały z ginekologiczną realnością. I aby nie eksponować cięć po operacyjnym faszerowaniu silikonem. Hollywood mówi z uznaniem: – Midori to zwierzę. Jack ceni amerykańskie kino, w tym także biało-czarną klasykę.

Jack Hollywood, wzorem Alfreda Hitchcocka – innego reżysera, pojawia się w swoich filmach. W „Polskim weselu” gra ojca panny młodej. Zgodnie ze scenariuszem córka wymyka się ojcu spod kontroli i rozdaje swe ciało wszystkim gościom.

Gdy Hollywood kręcił porno, w stołówce zebrała się nocna zmiana personelu zajazdu łowickiego. Mogli popatrzeć, lecz bez głupich uwag, bo aktorzy są zwykle bardziej wrażliwi na głupie uwagi niż zwyczajni ludzie. Personel wrócił do domów bogatszy o tajniki realizacji filmowej. Na przykład, co mówi wyjałowiony aktor, któremu reżyser poleca skończyć dubla kolejną tego dnia zdjęciowego ejakulacją? On mówi: – No ile można? Dajcie tutaj tubkę.

I mamy kulminację wyciskaną z tubki, w ciasnym planie, podczas gdy odtwórca roli amanta robi do mikrofonu głośne: – Uhhhh, uhhhh.

Kasia

Hollywooda, z wykształcenia psychologa pracy, była żona wystawiła za drzwi wraz z małą walizką. W podobnej sytuacji Humphrey Bogart poszedłby do baru przy Main Street i przez resztę filmu półgębkiem gadałby z niezłymi dzidziami. Hollywood poszedł do noclegowni na Dworzec Wschodni, gdzie dzidzie nie miały gustu i przepuszczały denaturat przez chleb. Wśród mężczyzn zaś przyjęło się rozpoczynać znajomość od ciosu w zęby i właśnie tak zapoznali się z Hollywoodem. Poza tym pocięli mu nożem rękę w awanturze o podział jedzenia. Jednak Jack był myślami gdzie indziej. On pisał i zarabiał, był jedynym bezdomnym na dworcu z kartą bankomatową.

Dostawał na przykład z wydawnictwa erotycznego fotografie mężczyzn z gumowymi penisami na czołach oraz nagich kobiet pomalowanych w bordowe łaty i miał zadanie połączyć oba wątki w opowiadaniu. Przesiadywał na peronach i tworzył psychodelię końca lat 90. Myślał o tysiącach facetów w tysiącach ubikacji w całej Polsce, którzy jego literaturę odbierają dosłownie, ale nie potrafił powiedzieć, czy to dla nich dobrze, czy źle. Film porno był nieuniknionym etapem jego rozwijającej się kariery.

Kasia Kruppa przeczytała ogłoszenie o castingu porno w gazecie pełnej zdjęć ludzi, którzy wstydliwie zasłaniają twarze, za to prezentują narządy w nadziei, że kogoś to urzeknie. Drugi plan tych fotografii zawsze jest podobny: kaloryfer, narzuta z cielaka, kryształy za szkłem – znaczy żadni zboczeńcy, zwykli Polacy. Kasia przyjechała do porno z wioski pod Szczecinem. Mówi: – Koleżanki utknęły tam na całe życie, nie mają marzeń, mają dzieci. Koleżankom zabrakło świeżości Kasi, jej entuzjazmu i naturalnego wyczucia scen lesbijskich. Na planie aktorki mają obstawę – braci albo chłopaków, a Kasia była samotna. Hollywood służył jej ręcznikiem i czymś do picia w przerwach między ujęciami. Kasia Kruppa wyszła za Jacka Hollywooda, kupili dwa pokoje z kuchnią, ładnie urządzili sypialnię.

Hollywood dba o przyszłość małżonki. Powierza jej role w swoich filmach. Mejluje jej zdjęcia znanemu reżyserowi z Los Angeles Jimowi Malibu z dopiskiem: „America, here she comes!”. Docenia, gdy żona zapomina o włączonej kamerze i podczas pracy spada z kochanką z wersalki. Jej sceny lesbijskie to improwizowany przegląd technik przydatnych nieśmiałym. Na co dzień Kasia pracuje w seks telefonie z podglądem internetowym i kilka godzin dziennie spełnia marzenia abonentów o dzikich sercach. Jack mówi: – Nasze małżeństwo jest specyficzne, ale satysfakcjonujące erotycznie.

Mama dzwoni do Kasi Kruppy i opowiada, że chłopaki z wioski przewalają rzeczy przez niemiecką granicę, żeby żyć, a dziewczyny ciążą nie wiadomo z kim. Zaś od Kasi powiewa sukcesem i wszyscy jej zazdroszczą pracy. Kasia ładnie się ubiera i niedługo zrobi maturę. Mama dzwoni do Hollywooda i mówi: – Rób co uważasz, synku, tylko mi o tym nie opowiadaj.

Adam

Żaden kolega z pracy nie powie teraz Adamowi, jak się kręci popularny serial. Grając w filmie Jacka Hollywooda „Rejs ściśle prywatny”, Adam oswoił się z kamerą i ostrym światłem reflektora bijącym w nagie ciało. Odkrył, że popularne seriale się montuje. Możliwe jest na przykład, że ejakulacja następuje przed miłością, co poza ekranem zdarza się zaskakująco rzadko. Ponadto filmowcy posługują się charakterystycznym językiem, niezrozumiałym dla telewidza. Weźmy kwestię wchodzenia: kiedy reżyser poleca „wchodzisz!”, Adam-laik puka, otwiera drzwi i dostaje się do pomieszczenia, podczas gdy dla Adama-aktora jest to sygnał do ruszenia tyłkiem.

Jechali z żoną do porno ze wsi pod Poznaniem i w samochodzie utwierdzali się w przekonaniu, że są ludźmi nietuzinkowymi oraz stanowią widok miły oku. Że spośród ogółu społeczeństwa wyróżnia ich otwartość na drugiego człowieka, byle był czysty i zdrowy wenerycznie. Zgodnie z zasadą BHP wieźli własną bieliznę i prezerwatywy koloru cielistego. Na planie zastali kilka na oko miłych osób. Aktorstwo wypiło po zapoznawczej lampce wódki. Pokazano im kamerę. Adam kiedyś myślał o kupnie takiej na prywatny użytek: – Ale jest to rzecz kosztowna, a my mamy komunię synka w tym roku. Widok kamery spiął aktorów. Dla rozładowania atmosfery Adam opowiedział, jak uratować gościa, któremu tramwaj dopiero co uciął nogi. Radzenie sobie z szokiem, tamowanie krwotoku i takie tam inne użyteczne wskazówki. Adam jest ratownikiem medycznym, ochroniarzem i hodowcą królików.

Magda, żona Adama, zarobkowo jeździ suwnicą w fabryce pojazdów ciężkich. Jeśli pracuje na drugą zmianę, wraca do domu rowerem po pierwszej w nocy. Adam wraca jeszcze później, a późne powroty i zmęczenie organizmu szkodzą rozwojowi libido. Adam mówi: – Człowiek nie ma czasu oglądać pornosów. Przy winku i świecach, po kąpieli, to owszem. Więc decyzję udziału w filmie Hollywooda podjęli w niedzielę, gdy akurat nie mieli nic do roboty. Magda wysłała anons do erotycznego magazynu. Podali wymiary, zainteresowania i załączyli foto. Magda mówi: – Erotycznie nie mamy nic do stracenia, za kilka lat nikt by już na nas nie spojrzał.

Jack Hollywood niczym Woody Allen, amerykański reżyser filmów o intelektualistach, zakochuje się w swych aktorach. Gdyby to od niego zależało, powierzyłby Adamowi i Magdzie role we wszystkich filmach, które reżyseruje. Największą zmorą w branży jest brak stójki u aktora, zwany także miękkim wackiem. Nie ma się czemu dziwić – ludzie na planie, światła i kamera powodują, że amant wiotczeje. Znika na zapleczu z wątłym zapewnieniem: – Ja zaraz…, aby więcej nie powrócić. A Adam z żoną wydolni, prawdziwi, nietknięci przez chirurgię plastyczną. W „Rejsie ściśle prywatnym” Adam gra prezesa, a Magda prezesową, ale seksualnie nie mają ze sobą okoliczności, gdyż film opowiada o zdradzie. Są w nim rozmowy przy stole i bardzo dużo ciężkiej pracy na stole i łóżkach. Magda narusza swe strefy intymne z trzema sympatycznymi panami i jedną panią. Adam lansuje kilka dopiero zapoznanych koleżanek. Do jednej nie odczuwa pociągu, więc reklamuje to u Hollywooda: – Ona mi trzyma małego zimną ręką.

W drodze powrotnej do domu Adam i Magda czuli się spełnieni. Za dwa dni pracy na planie filmu „Rejs ściśle prywatny” i sprzedaż praw do rozporządzania swoimi nagimi wizerunkami zarobili wspólnie 1600 zł. To więcej niż Adam jako ratownik medyczny i dyplomowany ochroniarz przez calutki miesiąc.

Hedoniści

Jack Hollywood układa na podręczny użytek wielką encyklopedię hedonizmu świata zachodniego. Zbiera elegancko wydane albumy: penis jako ikona, sceny milowe filmu porno, życiorysy aktorów, lesbijki na przestrzeni wieków, najrzadsze perwersje. W amerykańskich pornogazetach zaznacza ujęcia frapujące go jako reżysera. Dzidzie i goście pozują do fotografii w fantastycznych plenerach, są profesjonalnie oświetleni, wyglądają na dobrze odżywionych i zadowolonych z życia. Kiedy leżą na plecach z nogami w górze, nigdy nie widać naklejek z ceną na podeszwach ich butów.

Hedonizm świata wschodniego jest pszenno-buraczany. Hollywood pastuje aktorkom podeszwy butów: – Żeby kamera nie złapała schyłkowego stopnia ich znoszenia. On na planie tłumaczy katoliczkom, że powinny wyzwolić pokłady lubieżności, aby wyraz ich twarzy nie nastrajał widza pokutnie. On uprasza amantów o radosne wyrażanie emocji, bo pracują z paniami skupieni niczym zegarmistrze w żałobie. Wobec tego dla podkreślenia pozytywnych uczuć czasem westchną lub klasną dłonią w pupę. Ich plus jest gdzie indziej – lubią pokazywać się nago. Rzecznik spółki rządzącej rynkiem erotycznym w Polsce mówi: – To nie hedoniści, to ekshibicjoniści.

Spółka wydaje pisma porno, produkuje filmy, ma największą sieć sprzedaży poprzez kioski i własne seks szopy, wchodzi na rynki europejskie. Jack Hollywood pracuje dla spółki, chociaż dostaje góra 1200 zł za scenariusz plus reżyserię, i to kiedy ładnie poprosi. Czuje się kneblowany twórczo. Marzy, aby nakręcić porno artystyczne – z większym zasobem komunikacji werbalnej. Właśnie odmówił obsadzenia w filmie heteryckim młodego aktora znanego z obrazów gejowskich. Dla Jacka Hollywooda byłby to błąd w sztuce, żonglowanie nastrojami widza. Owszem, dostrzega szansę na stworzenie polskiej szkoły porno, konkurencyjnej dla kanonu amerykańskiego. Jack mówi: – Surrealizm witkacowski, ludowość, pastisz, realia PRL.

Jednak spółka odkryła, że hedonizm wschodni nieźle sprzedaje się w Unii. Zachód przeżywa schyłek zainteresowania wymuskanym porno i wraca do korzeni sprzed mody na golenie nóg i lakierowanie paznokci. Rodzime pornogwiazdy Unii zbyt przypominają anioły, aby można było śnić o duetach, tercetach i kwartetach z nimi. Polka jest w zasięgu wyobraźni, występuje w naturalnym środowisku bloku z wielkiej płyty, a nie hiszpańskiej Riwiery. Polak z filmu porno jest sumienny i zacięty.

Jack Hollywood zbiera listy czytelników do czasopism wydawanych przez spółkę i utwierdza się w przekonaniu, że ten kraj jeszcze nie jest gotowy na jego filmy. Listy dzielą się na dewiacyjne i wzruszające. Piszą znudzeni małżonkowie, uczniowie, rolnicy, więźniowie, emeryci. Inżynier chemii pisze do redaktorki-pornografki: „Znam bardzo dużo sposobów seksu. Bardzo Panią proszę, żeby Pani zrozumiała moją sytuację finansową oraz zrobię to co Pani tylko będzie chciała bardzo proszę, żeby Pani mnie zatrudniła do pracy. Jestem bez prawa do zasiłku i jest mi bardzo trudno finansowo. Uprzejmie proszę o przychylne załatwienie mej prośby”. Inny prosi, aby redaktorka przyjęła go pod swój dach na okres urlopu, gdyż nudzi się w domu. Jack mówi: – Dla takich ludzi muszę kręcić swoje filmy.

Drwal

W filmie Jacka Hollywooda „Wakacje prezydenta” jest dobrze prowadzona kamera, kilka rozmów, które budują fabułę oraz mnóstwo pracy. Fabuła jest polityczna z wątkiem terrorystycznym: nikt nie czeka na lotnisku na ambasadora Orientu, bo prezydent jest na wakacjach, więc Orient wypowiada wojnę. Gdyby nie przewidziane w scenariuszu momenty przyjaźni o daleko posuniętym wskaźniku serdeczności, mielibyśmy wojnę z Orientem. Amant odtwarzający rolę ambasadora ma w sobie niespożyte zasoby potencjału i w ogóle nie potrzebuje tubki. Za każdym razem, kiedy wydaje się, że nie podoła zadaniu, on wraca z zaplecza dumnie wyprężony i gotów. Tajemnicą planu jest, że prywatnie amant nie okazał się nawet wystarczająco bystry, żeby oczekiwać pieniędzy za udział w filmie. Uznał, że bezpieczniej o nic nie pytać, aby nie wyszło, że to Hollywoodowi trzeba zapłacić dolę za zabawę z dzidziami. Jednak za biologiczną dyspozycyjność i posuwanie akcji naprzód ambasador zarobił 100 zł i bardzo był zadowolony. W ogóle wszystko się dobrze kończy, bo nawet terrorysta okazuje się kobietą o przyjaznych zamiarach. Mówi: – Jestem nimfomanką, chciałabym się bzykać z panem ambasadorem.

Prawdziwej grozy dostarczyło życie poza planem. Amerykańskim wzorem reżyser wyprowadził akcję outdoor, na sągi porąbanego drewna. Zgodnie z planem artysta zaangażowany do roli drwala gwałtownym ruchem ściągnął partnerce stringi i został upomniany: – Ostrożnie, dałam za nie 10 euro. Przystąpili do ciężkiej pracy. Akcja rozgrywała się w leśnej dolince, na dwóch pagórkach wzdłuż drogi Hollywood polecił wystawić czaty. Czujki paliły papierosy, ale im się znudziło, więc jedna wsiadła do samochodu, podjechała do drugiej i zapalili razem. Wtedy wydarzyło się najgorsze: drogą z góry zbliżała się dziewczynka na rowerku. Drwal westchnął, przykrył aktorkę swym ciałem i gdyby nie świecący tyłek, mógłby uchodzić za doktora słuchającego szmerów w klatce piersiowej pacjentki. Dziewczynka przejechała, ale drwal zwiotczał. Długo się musiał skupiać, podczas gdy jego dzidzię cięły komary. Wreszcie wykonał kilka energicznych podskoków i już był gotów do pracy. Teraz dopiero pokazywał krzepę, Jack powiada: – Dymał, jakby w życiu nic innego nie robił.

Wtedy dziewczynka na rowerku przejechała po raz drugi. Drwal był zdruzgotany. Z braku narzędzia tego dnia już nie pracował. Wymagał psychoterapii. Jack Hollywood mówi: – Plan filmowy zbliża ludzi. Jesteśmy jak jedna rodzina.

Film „Wakacje prezydenta” okazał się sukcesem.

Epilog

Midori wyjechała do Ameryki. Film z jej udziałem był jednym z najdroższych polskich produkcji. Kosztował około 60 tys. zł, bo sama gwiazda pochłonęła dwie trzecie wydatków.

Kasia Kruppa z koleżanką zapozowały znanemu fotografowi w odważnych scenach lesbijskich. Jack Hollywood wysłał te zdjęcia Jimowi Malibu.

Tego samego fotografa gościli Adam i Magda w swoim domu na wsi pod Poznaniem. Adam poprosił mamę: – Mamusia posiedzi w swoim pokoju i poogląda dziennik. Przebrali się z żoną w skąpe ciuchy, Adam nażelował włosy. Nie byli spięci. Przez chwilę wrócili wspomnieniami na plan filmu porno. Adama koledzy wiedzą, w czym zagrał i próbują zachwiać jego wewnętrznym spokojem, lecz im się nie udaje. Raz ratowali młodą dziewczynę po wypadku, reanimacja wymagała zdjęcia bluzki. Adam ratując ponaciskał klatkę piersiową, a koledzy mówią: – Ale żeś się napatrzył. Adam, koneser damskich wdzięków, im na to: – Dla mnie to jak zmiana koła.

Adam i Magda żalą się, że Hollywood o nich zapomniał i nie proponuje nowych ról. Potrzeba pieniędzy na karmę dla królików, które niedługo osiągną dojrzałość płciową i zrobią z niej użytek, czyli trzeba będzie jeszcze więcej karmy.

Jack Hollywood też pozował do zdjęć, ale w ubraniu, jak na reżysera przystało.

Marcin Kołodziejczyk

Napisz odpowiedź

XHTML: Możesz wykorzystać te tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>